Translate

sobota, 2 marca 2013

Słodziaki na dobranocXD

Słodkich snów ;*






Rozdział 27 1/4

(Ten rozdział będzie kontynuacją tak jakby rozdziału 5 2/2)
-------------------------------------------------------------------
Obudziłam się. Co się dzieje ? To był tylko sen.. Ale które to prawda. Rozejrzałam się po pokoju i wszystko mi się przypomniało.. Ahhh tak.. Od wczoraj jestem dziewczyną Nialla i przyszłam do nich na noc. Zasnęłam przy jakimś filmie... Ale ten sen był realistyczny.. Wstałam z łóżka. Rozejrzałam się ale Nialla nie było. Więc zeszłam na dół. Wszyscy chłopcy siedzieli przy stole.
- Hej - powiedziałam zaspanym głosem.
- Cześć. Jak się spało ? - spytał Niall.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. - Nawet byście nie uwierzyli jaki miałam realistyczny sen. Myślałam że wszystko się naprawdę dzieje - zaśmiałam się.
- Opowiadaj - powiedział z uśmiechem Louis.
- Nie , za długi był - uśmiechnęłam się nieco speszona. Trochę mi było dziwnie że jestem tak przy całym One Direction. W sumie nie wiem dlaczego.
- Mamy czas - wyszczerzył zęby Harry. Również się uśmiechnęłam.
- Nie naprawdę nie opowiem wam bo połowy nie pamiętam... A zresztą on był dziwny. - powiedziałam niepewnie. Trochę mnie peszyło że wszyscy się na mnie patrzyli.
- Siadaj do nas. Musisz coś zjeść - uśmiechną się Liam. Usiadłam na wolnym miejscu obok Liama i Nialla. I tak siedziałam. Nie chciałam nic brać do jedzenia bo nie byłam głodna.
- Czemu nic nie jesz ? - spytał blondyn.
- Bo nie jestem głodna. - odpowiedziałam. Spojrzałam na Harrego który również nic nie jadł. Wszyscy jedli to co leciało po kolei. A ja z Harrym siedzieliśmy i patrzyliśmy jak inni jedzą.
- Musisz coś zjeść patrz jak ty wyglądasz. Jak patyk. - powiedział Louis.
- Dzięki...  - powiedziałam i spojrzałam na Louisa
- Ej nie chciałem cię obrazić. Tylko nie mogę patrzyć jak nic nie jesz. - powiedział.
- To nie patrz - zaśmiałam się. Wszyscy zaśmiali się razem ze mną oczywiście oprócz Louisa.
- Nie zmuszaj mnie do wepchnięcia w ciebie kanapek siłą. - powiedział Louis.
- No dobra , dobra zjem coś. - powiedziałam. Wolałam nie wiedzieć co by było gdybym odmówiła. Zjadłam dwie kanapki i to tak ledwo w siebie wcisnęłam. Bo nie byłam ani trochę głodna.

To będzie niezłe :P

Obiecuję że w następnym rozdziale ( który dodam za chwilę) wszystko się zmieni i nieźle was zaszokuje ;P Zobaczycie sami..  :PP

Rozdział 26 3/3

- Eric, co chciałeś mi powiedzieć ? - spytałam. Spojrzałam na chłopaka był lekko zdenerwowany.
- Bo... chciałem ci ... ci powiedzieć że.... Niall cię zdradza. - powiedział.
- Jak możesz tak mówić ?! Ja go kocham i on mnie też. - odpowiedziałam zdenerwowana.
- Ale ja mówię prawdę. - powiedział chłopak
- Kłamiesz ! Zazdrosny jesteś! - wrzasnęłam.
- Nie ! Uwierz mi mówię prawdę ! - podwyższył ton.
- Nie wierze ci! - krzyknęłam. I tak zaczęła się nasza kłótnia... Niestety... Nie chciałam tej kłótni.
- To nie wierz ! Nie odzywaj się do mnie! A jak on cię zostawi to możesz przyjść. Bo ja jestem szczery i ci pomogę nie tak jak on.. On cię wykorzystał. - powiedział chłopak.
- Idź nie chcę cię widzieć ! Jak w ogóle tak mówić. Jesteś chamski ! - powiedziałam. Chłopak nie ciągnąc kłótni poszedł. Mocno się zastanawiałam nad tym. A jeśli to prawda ? Jeśli Niall mnie zdradza ? Przecież to jest możliwe... Ma mniej dla mnie czasu... I przecież może mieć każdą... Ale on by mi tego nie zrobił ! To nie może być prawda.. Po głębszych zastanowieniach byłam niepewna i straciłam trochę zaufania do Horana. Wróciłam do domu... Ledwo do niego weszłam gdy zadzwonił telefon.
K : Halo ??
Z : Hej możesz się ze mną spotkać ? Muszę ci coś powiedzieć...
K : Co ? - spytałam
Z : To nie rozmowa przez telefon. Możesz przyjść ?
K : Niezbyt ale może dam radę
Z : Karolina to ważne.. O 17 w parku.
K : No dobra... Przyjdę pa.
Z : Pa..
- Kto to był? I dlaczego pobiegłaś za Ericiem ? - spytał Niall
- To był Zayn chce pogadać... A za Ericiem pobiegłam bo jest moim przyjacielem i nie potraktowałam go dobrze.. - odpowiedziałam. - Mam nadzieję że się nie gniewasz. - dodałam i podeszłam do niego. Złapałam go za rękę. On z niechęcią popatrzył na mnie. Myślał chyba że tego nie zauważę.. Zabrałam rękę i ze łzami w oczach poszłam na górę. Zamknęłam się w pokoju i cicho płakałam. Wszystko wskazywało na to że on mnie zdradza.. Nie mogłam w to uwierzyć... To nie może być prawda.. Spojrzałam na zegarek.. Była już 16.45. Stwierdziłam że przemyje twarz i spotkam się z Zaynem.. Chociaż nie chcę mi się tam iść. Mam taką chęć uciec gdzieś daleko albo schować się w najczarniejszy kąt żeby nikt mnie nie widział. Czułam się źle i było mi bardzo smutno. Gdy ogarnęłam twarz. Wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół.
- Ja wychodzę. Jak chcesz to zostań jak nie to chodź. - powiedziałam nie patrząc na chłopaka.
- Wychodzę z tobą bo umówiłem się z kolegami.. - powiedział
- Ok. - odpowiedziałam. Chłopak przeszedł koło mnie obojętnie i poszedł sobie bez pożegnania. Zamknęłam drzwi i poszłam do parku byłam zdenerwowana na Nialla że mnie ignoruje. Gdy byłam już przy parku miałam się wycofać i wrócić do domu.. Ale zebrałam odwagę i weszłam. Błagałam tylko żeby się nie popłakać. Od razu zobaczyłam Zayna który zdenerwowany czeka na mnie..
- Hej - powiedziałam smutna.Chłopak patrzył na mnie.
- Coś się stało ? - spytał.
- Nie.... A właściwie tak - powiedziałam. Wiedziałam że zaraz się rozkleję. Łzy już napłynęły do oczu ale próbowałam nie płakać.
- Co ? - spytał.
- Niall mnie ignoruje.. - powiedziałam. Nie wytrzymałam łzy spłynęły mi po policzkach. Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Nie chcę cię jeszcze bardziej smucić... Ale on ma inną..- powiedział. Wtedy miałam 100 % pewności że on mnie zdradza. Wtuliłam się w Zayna i płakałam. Jak on mi mógł to zrobić ? Spędziłam z nim tyle pięknych chwil. Tyle razy się kłóciliśmy i godziliśmy a teraz.. Teraz ja mu się znudziłam ... ? Potraktował mnie jak jakąś zabawkę. Pobawił się trochę i kupił nową bo tamta mu się znudziła. Czułam się najgorzej na świecie.. Znaczy tak mi się wydawało. Wszystkie kolory na świecie dla mnie zniknęły. Zrobiło się szaro i ponuro. Moje marzenia.. moja wymarzona przyszłość którą dzieliłam razem z tym chłopakiem który mnie tak zranił. To wszystko legło w gruzach. Nic już nie będzie dobrze. W tamtym momencie tak właśnie myślałam. Myślałam przez ten cały czas że on.. że on to ten jedyny, wyjątkowy, druga połówka. Ale myliłam się.. znowu się pomyliłam. Nigdy nie znajdę drugiej połówki. Będę samotna do końca.. Aż anioł śmierci mnie stąd zabierze. Zabierze tam gdzie nie ma przykrości, bólu i tych wszystkich zakłamanych ludzi. Nie chcę już żyć to nie ma sensu. Cały czas mnie wszyscy ranią. Czy ja mam na czole wypisane " Możecie mnie ranić jestem tylko naiwną dziewczyną " ? Czy ja naprawdę na to zasługuję ? Za co ? Przecież nic nie zrobiłam. Zawsze próbowałam żyć innymi w zgodzie. I myślałam że w końcu mam kogoś kto mnie będzie we wszystkim wspierał do końca. Do końca życia. Ale się myliłam..
- Wszystko się jakoś ułoży. Nie płacz już. - powiedział Malik.
- Nie ułoży. Nie mam sensu żyć. - odpowiedziałam.
- Nawet tak nie mów. Masz wiele osób które cię kochają albo lubią. - powiedział.
- Kogo niby ? - spytałam.
- Mnie , Louisa , Liama , Harrego. Masz jeszcze tego przyjaciela. - odpowiedział.
- Ale nikt mnie nie kocha. Jesteście moimi kolegami. Nie macie dla mnie czasu.. Jestem sama. - powiedziałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Ej wcale nie. Ja mogę nawet codziennie do ciebie przychodzić i spędzać z tobą czas. Inni chłopcy też by mogli. Tylko nigdy nas nie potrzebowałaś. - powiedział i przytulił mnie mocniej. Jego ciepło trochę mnie uspakajało ale tego co czułam nie dało si uspokoić. Chyba że miłością. Ale nikt mnie nie kocha.. Z Erickiem się pokłóciłam. Zayn ani nikt z 1D mnie nie kocha.. Zostaje ja sama.
- Ale mi nie potrzebni są przyjaciele. Znaczy są ... Ale nie tak jak ktoś bliższy ktoś kto mnie kocha a nie tylko lubi.  - powiedziałam. Dalej płakałam. Jestem sama. Ta myśl chodziła po mojej głowie.