Translate

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 15

Obudziłam się bardzo wcześnie o jakiejś 4 : 30. Wstałam umyłam się , ubrałam wzięłam torebkę i miałam wychodzić lecz zobaczyłam że mam nową wiadomość od Harrego " Jak się czujesz po rozstaniu? " skąd on o tym wie ?! Eh.. pewnie Niall mu powiedział. Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni i wyszłam z domu. Zamówiłam taxi więc po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Była godzina 5:20. Zadzwoniłam do drzwi usłyszałam kroki i znajomy głos
- Otworzę - krzyknął chyba smutny chłopak. Od razu wiedziałam że to Niall. Drzwi się otworzyły ujrzałam zapłakanego blondyna i nic nie mówiąc przytuliłam go.
- Przepraszam - powiedziałam patrząc na niego ze łzami w oczach - Wybaczysz mi ? - spytałam
- Nie wiem - powiedział z poważną miną. Nie zdziwiłam się bo bardzo go zraniłam.
- Musiałam wszystko przemyśleć. I wiem że źle zrobiłam kończąc nasz związek ponieważ bardzo bym cierpiała bez ciebie. Nie umiem bez ciebie żyć. - powiedziałam. Chłopak poszedł jeden krok do tyłu i zamknął drzwi. Poczułam się strasznie. Rozumiem że go zraniłam ale nie powinien tak się zachować. Smutna zaczęłam oddalać się od ich domu. Nagle poczułam dłoń na moim ramieniu. Miałam nadzieję że to Horan lecz to nie był on. To był Harry.
- Trzymasz się ? - spytał Hazza
- Nie i zostaw mnie w spokoju nie chcę cie widzieć i słyszeć nigdy więcej. - powiedziałam złośliwie i zaczęłam szybko iść.
- Dlaczego ? - spytał
- Zniszczyłeś mój związek. - powiedziałam
- Z tym debilem - powiedział Styles i spojrzał na mnie wtedy nie wytrzymałam dałam mu ręką w twarz i powiedziałam
- Nie mów tak o nim.
- Jak ? np. Palant albo debil czy może skurwysyn. - powiedział złośliwie a ja się zdenerwowałam nie panowałam nad sobą i walnęłam go jeszcze raz tym razem mocniej. Aż upadł na ziemie.
- Nie masz prawa tak o nim mówić - powiedziałam i pobiegłam. Dobiegłam do domu. Otworzyłam go i weszłam szybko na górę wyciągnęłam telefon i chciałam napisać esemesa do Nialla o treści "dlaczego mnie tak potraktowałeś" ale nie zdążyłam bo ktoś zapukał do drzwi.Wrzuciłam telefon w kieszeń i zbiegłam na dół otworzyłam drzwi i zobaczyłam Louisa
- Błagam pojedź do Horana on chce się zabić. - powiedział wystraszony Louis
- Co ?! - wrzasnęłam i szybko zamknęłam za sobą drzwi i weszłam do samochodu i odjechaliśmy. Gdy byliśmy pod ich domem weszliśmy do środka. Louis zaprowadził mnie na górę i pokazał na dach. Ja niewiele myśląc weszłam po oknie na dach i zobaczyłam Nialla
- Co ty robisz ? - krzyknęłam
- Nie widzisz próbuję się zabić - powiedział
- Błagam nie rób tego - powiedziałam błagalnie płacząc i iść w jego stronę. Chłopak w ręce trzymał pistolet.
- Dlaczego mam tego nie robić ? - spytał
- Bo cię kocham i nie chcę cię stracić - powiedziałam dalej płacząc i podchodzić coraz bliżej. Chłopak nakierował na mnie pistolet
- Nie podchodź bo cię zabiję - powiedział .On nie był sobą. Był jak zahipnotyzowany.
- Nie boję się śmierci - powiedziałam i dalej szłam w jego stronę.Chłopak wycelował we mnie odbezpieczył go. Ja dalej się do niego powoli zbliżałam nie bałam się śmierci.
- Strzelaj - stanęłam i popatrzyłam na chłopaka. On zaczął płakać ale dalej miał mnie na celu - no strzelaj - powtórzyłam.Chłopak rzucił pistolet.
- Nie mógłbym cię zabić - powiedział.
- Wiem. Więc nie bałam się.- powiedziałam i dodałam - proszę bądźmy znowu razem.Podeszłam do chłopaka złapałam go za rękę i oboje zeszliśmy z dachu do pokoju.
- Kocham cię - powiedział chłopak - Zawsze razem choćby nie wiem co ? - spytał
- Ja ciebie też kocham. Zawsze razem skarbie. - złapałam go za ręce i pocałowałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz