Translate

piątek, 15 lutego 2013

rozdział 22

Płakałam dalej i nie zauważyłam nawet że już się ciemno zrobiło na dworze miałam wszystko daleko gdzieś. Znienawidziłam cały świat wszystkich ludzi był to najgorszy dzień mojego życia. Dlaczego ?! wciąż zadawałam sobie to pytanie. Byłam załamana płakałam i krzyczałam miałam żal do Boga , losu że tak mnie ukarał lecz co by nie było to jednak pech zawsze jest kawałkiem szczęścia a szczęście pecha. Miałam nadzieje że będzie dobrze. Płakałam dalej nagle usłyszałam telefon.
K: Halo ? - powiedziałam ciężko załamanym głosem
Z : Jak się czujesz ? Słyszę że ciężko ci co nie ?
K : Nawet nie wiesz jak bardzo mi źle.
Z: Nie wiem jak cię pocieszyć ale Niall też jest załamany cały czas płacze. Dziwnie się zachowuje i jest taki nie obecny trochę się o niego martwimy.
K : Mam nadzieje że da radę chociaż to wcale nie takie łatwe.
Z : A Niall chciał z tobą porozmawiać. Dam ci go.
K : Ok.
N : Hej. Trzymasz się jakoś ?
K : Cześć. Niezbyt a ty ?
N : Tragicznie się czuje że cie zostawiłem przepraszam cię ale nie miałem wyjścia.
K : Nic się nie stało. Rozumiem to tylko...
N : Tylko co ? ;c
K : Smutno mi i brak mi ciebie. Tęsknie za tobą. Płaczę cały czas tak mi ciebie brakuje. :cc
N : Mi ciebie też. Muszę kończyć Pa niedługo się spotkamy.
K : Pa. Jak to się.... - nie dokończyłam  zdania bo rozmowa została przerwana. Jak to się spotkamy co on miał na myśli ? Może powiedział to z przyzwyczajenia ?
- Spotkamy się hmm... - powiedziałam sama do siebie nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam.
- Cześć. - powiedział Eric.
- Hej - powiedziałam zasmuconym głosem
- Co się stało ? - spytał - mogę wejść - dodał po chwili
- Właź - powiedziałam i wpuściłam chłopaka
- Co się stało ? - spytał ponownie
- Nic. - odpowiedziałam i usiadłam znów na schodach
- Jak nic jesteś cała zapłakana i mówisz smutnym głosem. Co ci ? - powiedział patrząc na mnie
- A co cię to ? - powiedziałam wrednie
- Martwię się. Nie odbierasz ode mnie komórki nie odpisujesz na esemesy.
- Smutno mi i tyle.
- Z jakiego powodu ci smutno ? - spytał zmartwiony i usiadł koło mnie
- Mój chłopak musiał się przeprowadzić... i zostawił mnie. - powiedziałam
- Jak on mógł ci to zrobić ?! Co za palant.
- Ale to nie jego wina. On tego nie chciał ale on jest gwiazdą no i on po prostu musiał. - powiedziałam i spuściłam głowę w dół
- Ja bym poświęcił nawet karierę żeby móc być z dziewczyną taką jak ty.. - powiedział
- Ale ja nie chcę żeby przeze mnie zniszczył swoje marzenia. - powiedziałam. Naszą rozmowę przerwał kolejny telefon.
K : Halo ?
Z : Cześć Karolina. Stało się coś.
K : Co ? - powiedziałam obojętnie
Z : Coś z Niallem
K : Jak to co jest ?!
Z : Byliśmy w barze no i.. on powiedział że wychodzi się przewietrzyć. I zniknął nie ma go !
K : Jak to ? Gdzie jesteście ?
Z : Jesteśmy 90 kilometrów od Londynu. Dokładnie nie wiem.
K : Jadę do was.
Z : Zwariowałaś ?! To jest daleko a ty nie masz samochodu. Nie pozwolę ci jechać po ciemku w taxi ani w żadnym busie.
K : To pojadę na stopa.
Z : Jeszcze gorzej ! Pozjadałaś wszystkie rozumy ?! Nawet nie wiesz gdzie jesteśmy ! Zostań w domu. Jak znajdziemy go to zadzwonię do ciebie.
K : No dobra zostanę.. Tylko od razu macie zadzwonić !
Z : Obiecuję. Idziemy go szukać cześć.
K : Pa.
- Co się stało ? - spytał Eric
- Niall zniknął. Uciekł gdzieś od nich teraz go szukają. A jak mu się coś stanie ?! - zaczęłam płakać
- Na pewno sobie poradzi on wie co robi nie jest małym chłopcem. - pocieszał mnie Eric
- Boje się o niego. Jadę tam ! - powiedziałam i wstałam.
- Nie jedź tam. Na pewno to miasto jest duże nie znajdziesz go !
- Znajdę - powiedziałam i zaczęłam iść w stronę drzwi.
- Nie pojedziesz tam. Nie pozwolę ci.
- Mam gdzieś twoje pozwolenia. - krzyknęłam i włożyłam buty
- Nie zmuszaj mnie do zatrzymania cię siłą.-powiedział
- Dawaj śmiało. Ja go znajdę! Nie daruje sobie jak mu się coś stanie ! - powiedziałam. Eric podszedł do mnie i powiedział
- To niebezpieczne nie jedź tam proszę.
- Jadę tam i koniec !
- To przynajmniej pozwól się podwieźć.
- No dobra.
- A wiesz w ogóle gdzie to ?
- Nie. Wiem tylko tyle że 90 kilometrów od Londynu. Ale czuję że go znajdę. - powiedziałam
- Wariatka - powiedział ze uśmiechem chłopak. - Mów gdzie jedziemy.
- Dobrze - powiedziałam. Weszliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać. " Może on uciekł przeze mnie ? Ale przecież by mi powiedział.. Zaraz zaraz przecież powiedział niedługo się spotkamy. On chyba to miał na myśli. "
- O nie ! - krzyknęłam
- Jezu. Co jest ?
- On przeze mnie uciekł
- Jak to ?!
- Gdy z nim rozmawiałam na koniec rozmowy powiedział " Niedługo się spotkamy" to przeze mnie.
- Nie mów tak to nie przez ciebie  pewnie się zgubił albo coś..- powiedział - Lepiej mów gdzie mamy jechać - dodał
- Tędy - wskazałam na drogę i jechaliśmy dalej męczyły mnie najgorsze myśli. Jechaliśmy tak i jechaliśmy w końcu poczułam dziwne uczucie. Miałam przeczucie że Niall jest nie daleko.
- Zatrzymaj się ! - powiedziałam
- Dobra. - odpowiedział i zatrzymał się.
- Zostań w samochodzie w razie czego mam komórkę.
- Ale..
- Nie ma ale zostań !
- No dobra ..
Wyszłam z samochodu i szłam przed siebie. Szłam i szłam. Coraz bardziej traciłam nadzieję że go znajdę. Gdy nie miała już nadziei usiadłam na ławce i myślałam co dalej. Podniosłam oczy i nie dowierzałam po drugiej strony ulicy szedł Horan !
- Niall ! - krzyknęłam. Chłopak odwrócił się do mnie i zaczął biec w moją stronę.
- Skarbie tęskniłam ! - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka - brakowało mi ciebie - dodałam po chwili.
- Mi ciebie też skarbie - powiedział chłopak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz